Podanie na Ucznia (Santorou)
Santorou
Czarodziej




Posty: 1
Tematy: 1
Paż 2015
0
#1
Imię i nazwisko postaci: Magistor Death

Miejsce urodzenia: Londyn

[b]Status krwi:[/b] 0%  Rodzice byli mugolami a daleki bardzo daleki krewny był Magiem

[b]Cechy charakteru:
[/b]Zamiast być w grupie woli stać z boku i obserwować. Zawsze jednak lubi mieć towarzysza do którego będzie się mógł odezwać. Przyciąga do siebie dziwaków i tacy ludzie go też najbardziej interesują. Są dla niego nieodgadnieni a on lubi zagadki. Najczęściej nie podejmuje wyzwań jednak gdy już postanowi coś zrobić to jego zawziętość i upartość nie pozwolą mu odpuścić. Zazwyczaj jest pomocny jednak gdy ktoś go zdenerwuje potrafi być mściwy. Jest bardzo ciekawski i lubi się uczyć ale tylko tego co go interesuje. Do nauki czegoś co go nie interesuje jest bardzo leniwy i ma na to często wyrąbane.

Historia postaci: Historia jak każdego innego dziecka w Londynie. Prawie. Chłopak od małego przejawiał przesadne chęci do bycia kimś. Nie wiedział tylko kim. W szkole nie był asem. Nie wyróżniał się ocenami w śród tłumu. W domu był szczęśliwy chociaż nie miał luksusów. Wiódł raczej spokojne życie wraz z niewielką grupą znajomych, z którymi zawsze się trzymał. Wszystko jednak zmieniło się w wieku 10 lat. Pewnego dnia gdy szedł z piłką, ta wypadła mu z rąk. Odruchowo ruszył za nią by ją złapać zanim ta poturla się gdzieś za daleko. Następne co usłyszał to przerażony krzyk matki a gdy podniósł głowę do góry ujrzał nadjeżdżający samochód. Tu skończyła się historia zwykłego chłopca a zaczął się zupełnie nowy rozdział. Matka wiedziała dlaczego auto zatrzymało się jakby uderzyło w ścianę. Wiedziała ponieważ miała w rodzinie czarodzieja. Jak się teraz okazało nie jednego a dwóch. Ministerstwo magii, jak zwykle w takich sytuacjach, zajęli się świadkami i wyjaśnili że młody Magistor już niedługo zostanie przyjęty do szkoły, która na zawsze odmieni jego życie.
Po tym jak ministerstwo wyjaśniło, że list ze szkoły dostanie mugolską pocztą, wyczekiwał każdych odwiedzin listonosza. W głowie miał setki myśli związanych z magią. Nie wiedział dokładnie jak to wygląda więc starał sobie wyobrazić to na najróżniejsze sposoby. Aż w końcu nadszedł ten dzień. Był niesamowicie podekscytowany gdy trzymał w ręku list dopiero co dostarczony przez listonosza.

- D. Magistor - przeczytał z listu jakby chcąc potwierdzić, że jest do niego. Obrócił kopertę i złamał pieczęć, która, jak powiedziała mu mama, przedstawiała godła czterech domów w Hogwarcie. Z koperty wyciągną dwa listy. Były dość duże. W pośpiechu zaczął czytać na głos.

- Szanowny panie D. Magistor. Z przyjemnością informujemy, że został pan przyjęty do szkoły magi i czarodziejstwa Hogwart. - Czytał tak szybko że oczy latały mu z lewej na prawą. W drugim pergaminie była lista rzeczy, które będą potrzebne na pierwszym roku. Przeczytał na głos a przy niektórych pozycjach jego rodzice patrzyli na siebie z dziwnymi minami. On jednak czytał dalej.
Następnego dnia udał się na ulice pokątną. Musiał iść sam na zakupy ponieważ jego rodzice, jako mugole, nie widzieli dziurawego kotła i przejścia za nim. Poszli więc pospacerować ulicami miasta. Miotły, szaty, kociołki - myślał Magistor widząc szyldy sklepów i nie wierząc własnym oczom. Postanowił, że to co uważa za najnudniejsze kupi najpierw. Wybrał się od razu do sklepu z szatami, żeby mieć to jak najszybciej za sobą. Następna rzecz na jego liście to kociołek. Myślał że wybór będzie prosty i szybko się z tym upora jednak sprzedawca wymieniał tyle różnych kociołków, że spędził tam najmniej dwadzieścia minut.

- Szaty, kociołek, zioła, pióra, pergaminy - mówił do siebie patrząc na listę. Miał już prawie wszystko. - Teraz księgo. - Ruszył do sklepu z księgami. Nie spodziewał się tego, ale spędził tam, jak do tej pory, najwięcej czasu. Średnio przepadał za książkami ale tu było zupełnie inaczej. Nie wierząc samemu sobie wyszedł ze sklepu z trzema księgami więcej niż potrzebował. Uznał, że przydadzą się gdy będzie chciał się nauczyć czegoś z poza lekcji. Teraz został już tylko jeden sklep.

- Proszę spróbować tę - Powiedział tęgi mężczyzna podając Magistor'owi prosty patyk. Chłopak chwycił różdżkę i machnął nią. Jedna książka wyleciała z regału a za nią następna. Obie z głuchym łoskotem spadły na ziemię.
- Nie - Powiedział mężczyzna zabierając różdżkę od Magistor'a, który już nawet nie był zdziwiony tym co zrobił. Tak jak pięć poprzednich różdżek, ta okazała się niewłaściwa.
- Zastanawiał się pan, do jakiego domu chciałby dołączyć? - Zapytał sprzedawca szukając czegoś na półkach.
- Trochę - powiedział chłopak po chwili zastanowienia. - Nie wiem o nich za dużo ponieważ moi rodzice nie są czarodziejami ale najbardziej podoba mi się Slytherin. - Na tę wiadomość sprzedawca wyprostował się nagle odkładając pudełko, które miał w ręku.
- Slytherin - powtórzył, podchodząc do zupełnie innego regału i wyjmując prostokątne pudełeczko. - Więc ta powinna być odpowiednia. Siedem to potężna liczba więc do siedmiu razy sztuka. - Magistor bez wahania chwycił patyk. Z różdżki wyleciały iskry a na jej końcu zabłysnęło światło.
- Ta jest odpowiednia. - Sprzedawca wyprostował się. Był dumny z siebie, że po raz kolejny udało mu się dopasować różdżkę do ucznia.

Resztę dni Magistor spędził z rodzicami w hotelu. Chcieli zostać z nim do ostatniej chwili jednak nie opłacało się im wracać do domu. Chłopak chyba z tysiąc razy obejrzał każdy kupiony przedmiot i przeczytał po pierwszym rozdziale z każdej książki, ale zbyt wiele nie zrozumiał. Ostatniego dnia wszyscy, trochę powątpiewając, przeszli przez ścianę pomiędzy peronem 9 i 10. Peron 9 i 3/4 głosił szyld zawieszony pod sufitem. Masa ludzi kręciła się na peronie. Magistor wraz z rodzicami nie wiedzieli gdzie się spojrzeć. Na peronie było głośno od otaczających ich ludzi i nie tylko. Wszędzie huczały sowy i hałasowały koty i ropuchy. Z wielkiej lokomotywy buchała para. Chociaż był to bardzo szczęśliwy dzień, rozstanie z rodzicami i tak nie należało do łatwych. Po kilku minutach pożegnań i ciągłych zapewnień przez obie strony, że będą do siebie pisać, Magistor przekroczył drzwi jednego z wagonów a pociąg ruszył.

Cechy charakteru: Zamiast być w grupie woli stać z boku i obserwować. Zawsze jednak lubi mieć towarzysza do którego będzie się mógł odezwać. Przyciąga do siebie dziwaków i tacy ludzie go też najbardziej interesują. Są dla niego nieodgadnieni a on lubi zagadki. Najczęściej nie podejmuje wyzwań jednak gdy już postanowi coś zrobić to jego zawziętość i upartość nie pozwolą mu odpuścić. Zazwyczaj jest pomocny jednak gdy ktoś go zdenerwuje potrafi być mściwy. Jest bardzo ciekawski i lubi się uczyć ale tylko tego co go interesuje. Do nauki czegoś co go nie interesuje jest bardzo leniwy i ma na to często wyrąbane.

Skąd dowiedziałeś/aś się o serwerze:

O serwerze dowiedziałem się szukając serverów na modach

Czy przeczytałeś regulamin?  Tak!

Składając podanie akceptuje regulaminy obowiązujące na serwerze Hapel i konsekwencje wynikające z ich nieprzestrzegania!!!
Rainkooli
Czarodziej




Posty: 1,985
Tematy: 0
Gru 2014
224
#2
Pamiętaj tylko, że to sowa dostarcza list z Hogwartu.

[Obrazek: GnXTpe2.png]

Po rangę zgłoś się na serwerze pisząc /helpop Zaakceptowano (link do twojego zaakceptowanego podania)



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten temat 1 gości



Polskie tłumaczenie © 2007-2021 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2021 MyBB Group.
Theme by XSTYLED modified by Hapel Dev Team © 2015-2021.