Satyra
merlin0
Weteran




Posty: 1,084
Tematy: 162
Gru 2014
2,552
Ravenclaw
#1
Ding dong. Zadzwonił dzwonek w pociągu metra. Jakie to ciekawe że każda onomatopeja wydaje się taka zabawna wypowiadana przez człowieka. Ćwir ćwir. Klask Klask. Muu Muu. Jest tyle ciekawych przykładów a nikt nie odkrył ciekawego sposobu jak przedstawić w opisach dźwięk by nie narazić się na falę śmiechów. Gdyby zamiast użycia onomatopei podać zwykłą czynność wtedy traci się na przekazie i…
-Przepraszam! Może pan wyjść lub się przesunąć? Blokuje pan przejście – rzekła jakaś siwa staruszka z reklamówką zawierającą kocie żarcie. Oczywiście Yakushi wyszedł z metra i ruszył powolnym krokiem w stronę wyjścia.
Codziennie spotykamy tyle okazji do obserwowania przyrody i otoczenia a nie korzystamy z tego. Wszędzie pędzimy, śpieszymy się. Tak rzadko skupiamy się na prostych rzeczach jak to że w tunelu przechodzącym pod St. Martin’s Lane, czuć zapach moczu osób bezdomnych. Ten zapach napaja smutkiem jak i jest miłym wspomnieniem. Z czym ludziom kojarzy się mocz? Oczywiście oprócz wypróżniania nerek. Z niemowlakami. Niemowlaki. Pieluchy bobasków pachną moczem a mimo to bobaski są słodkie. Mimo iż jest to zapach dosyć odurzający kojarzy nam się z czymś słodkim. A smutek? Ci wszyscy biedni ludzie którzy nie posiadają dachu nad głową. Musza nocami zakradać się do stacji metra czy podziemnych tuneli pod miastem aby skryć się przed deszczem. Aby było im chociaż troszkę cieplej. Z rozmyślań wyciągnął go dźwięk Big Bena. Yakushi wyszedł z tunelu i spojrzał na zegar. 14.00. Miałem być o 13 ale jak tutaj dojść na czas kiedy wokół jest tyle pięknych rzeczy do opisywania.
Kiedy odnalazł budkę telefoniczną dochodziła 15. Otworzył czerwone drzwiczki i wszedł do czerwonej kabiny. Ta czerwień przypominała mu jedno. To był ulubiony kolor Liny. Pamiętał jak był młodszy i wyruszał na wizytę do jej domu zbudowanego na japoński styl. Ten dom był taki piękny. Po drodze zawsze zahaczał o stoisko kwiaciarki i kupował bukiet czerwonych róż. Lubiła ich zapach, ich kolor, ich kolce. A teraz? Z czym mu się kojarzy czerwony? Z bezsensownym posiłkiem? Z głupią czynnością którą musi wykonywać co kilka dni aby przetrwać? A jeśli przerwie... A jeśli przerwie to wtedy nie tylko może umrzeć… Narazi swoich uczniów. Tych których tak sobie upodobał.
Wykręcił numer i winda ruszyła w dół. Trynk! Drzwiczki otworzyły się. Teraz najgorsze.
Przepchać się przez chmarę ludzi ruszającym do domu. Śpieszącym się tak jakby budynek miał zaraz się zawalić. Nie mającym czasu nawet na uchwycenie tego jak wygląda ten piękny hol. Gdy przepchał się przez chmarę roślin myślących tylko o pracy i czasie spędzonym po niej spojrzał na piękny posąg będącym fontanną. Przedstawiał prezydenta Toma Smitha. Nie miał okazji znać go osobiście, za to znał dobrze jego syna i adoptowanego wnuka. Ikuto był dziwakiem ale za to miłym dziwakiem. A Albert? Mimo bycia Gingerbladem nie był w cale irytujący i pyszny. Tyle miłych wspomnień.. Pamiętał jak pewnego razu wraz z Albertem zakosili kołkogonki Drakonianowi…
Z rozmarzeń i wspomnień wyrwała go chmara ludzi którzy właśnie zaczęli wychodzić z windy.
Wkroczył do windy i wybrał przycisk 9. Departament Tajemnic. Miejsce tylu tajemnic. Ludzie i rzeczy tutaj czasami znikają. Bywał tu kilkakrotnie. To naprawdę dziwne miejsce. Sala w której badają kontakt ze zmarłymi. Sala w której próbują zbadać wszystkie dane na temat wielkich czarnoksiężników. I ta jego ulubiona z planetami. Jest taka piękna. Stojąc w niej czujesz się jakbyś nie był jednym ze słabych elementów tego chorego układu. Czujesz się czymś więcej. Nie Bogiem ale czymś ponad. Inną planetą? Nie. Inną rasą? Nie. Nie potrafił tego dobrze wyrazić…
-Wychodzisz czy mam dłużej czekać? – z rozmyślań wyrwał go głos. Zorientował się że winda stoi otworem a przednim znajduje się Anna Margel. – Spóźniłeś się trzy godziny… nieważne. Chodź…
Anna Margel. Średniego wzrostu blondynka. Jednak na tych szpilkach zawsze wyglądała tych kilka centymetrów więcej. Jej włosy przypominały mu z koloru świeże siano które widywał w Ottery  latem, gdy wyruszał z wizytą do Florence. Kobieta która szła przed nim często go irytowała swoim charakterem. To ciekawe że dwa rody tak do siebie podobne pod względem charakteru, tak się nienawidzą. Nawet jak są spokrewnieni. Ale w sumie dużo ludzi go irytowało. Nie tylko Margele i Gingerblade’owie. Maxim ze swoimi dziwnymi odpałami. Jedynym sposobem aby trzymać go w garści był jego sekret. Szantażował go, że go ujawni. Ale nigdy by tego nie zrobił. Nie był głupi. Ale Marcus się bał więc wykonywał rozkazy.  Idota Perran który nie miał mózgu, albo taki udawał, a posiadał niesamowity posłuch wśród ludzi. No i ten imbecyl  McReeds… Ten to był jedyny w swoim przypadku. To jemu zawdzięczał fotel dyrektora, ale ten jeden czyn nie mógł zakryć masy innych którymi kuł go w oczy  McReeds… Czasami miał ochotę złapać tą jego twarz w dłonie i …
-HEJ! Zawsze tak tracisz kontakt. To tutaj. – podniosła głos Margel.
Ona należała do masy tych którzy woleli więcej mówić niż zwracać uwagę na elementy otoczenia. Yakushi nie był jedyny, ale było ich mało. Wszedł za nią do pomieszczenia. Było ciemne i przypominało mu jedno z tych w których trenował z Gehennem.  Na środku znajdował się oświetlony stół jednak tym razem okryty czarnym suknem. Yakushi przybliżył się i spojrzał na miejsce gdzie powinna znajdować się głowa. Anna ściągnęła sukno i oczom Hellsinga ukazała się Lina. Chwycił w swoje dłonie jej włosy a jego oczy zapełniły się łzami. Na ten widok Anna zaśmiała się
-Czyżbyś się wzruszył?
Yakushi szybko wytarł łzę rękawem.
-Nie. – rzekł stanowczo swoim niskim głosem. – Wampiry nie mają uczuć…
God
Azkaban




Posty: 531
Tematy: 83
Gru 2014
Slytherin

#2
Piękne, aż mam takie dziwne wrażenie jakby napisał to Yakushi, tylko wzmocniony jakimś ringiem +10 do poezji
;3
Schrodinger
Czarodziej




Posty: 568
Tematy: 29
Gru 2014
647
Ravenclaw
#3
no pikne, swietne, znowu liże.



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten temat 1 gości



Polskie tłumaczenie © 2007-2021 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2021 MyBB Group.
Theme by XSTYLED modified by Hapel Dev Team © 2015-2021.